Godzina szczerości z Jeffem Meckstrothem

„GODZINA SZCZEROŚCI” JEFFA MECKSTROTHA

Jeff Meckstroth jest jednym z najbardziej utytułowanych brydżystów na świecie, a na pewno w Ameryce. Przewodzi w rankingu ACBL pod względem zdobytych punktów klasyfikacyjnych, ma na koncie 9 tytułów mistrza świata, w tym pięć zwycięstw w Bermuda Bowl, mistrzostwo świata par open i zwycięstwo w olimpiadzie brydżowej. 12 razy wygrywał Spingolda, 9 - Reisingera, a 7 - Vanderbilta. Łącznie 61 razy wygrywał imprezy rangi mistrzostw Ameryki Północnej. Przez wielu jest uważany za najlepszego gracza wszechczasów.

W brydża zaczął grać stosunkowo późno - w wieku 14 lat. Wraz ze starszym bratem wielokrotnie kibicowali ojcu, który regularnie grywał w turniejach klubowych i pewnego razu postanowili sami spróbować. Ten debiut zakończył się zwycięstwem i Jeff połknął haczyk. Podczas studiów wyczynowo grał w golfa, ale złamanie łokcia odebrało szanse na karierę w tym kierunku.  Jeff był przekonany, że praca od 9 do 17 nie jest jego przeznaczeniem i zaczynał skłaniać się ku temu, że brydż to może być to… W 1974 roku spotkał Erica Rodwella i po dniu gry stwierdził, że to będzie jego przyszły partner. No i tak to się zaczęło… W 1975 roku oznajmił rodzicom, że z Erikiem  będą próbowali zawodowstwa i w związku z tym rzuca studia. Ciąg dalszy nastąpił…

W tej chwili mieszka na Florydzie z żoną Sally. Jego dwóch synów, podobnie jak żona, rozpoczęło kariery zawodowych brydżystów. Ulubione rozrywki Jeffa to golf i narty wodne, a ostatnio, z powodu kłopotów z kręgosłupem, stare filmy (z „Casablanką” na czele), książki (na czele Terry Goodkind i Orson Scott Cards) oraz zabawa z 3-letnim wnukiem.

Kilka miesięcy temu został wybrany do Hall of Fame ACBL, w związku z tym portal bridgewinners przeprowadził z nim „godzinę szczerości” - każdy z użytkowników mógł mu zadawać pytania, a Jeff cierpliwie odpowiadał. Uzyskaliśmy zgodę portalu na publikację fragmentów tej dyskusji. Oto najbardziej interesujące, moim zdaniem, pytania i odpowiedzi w wolnym przekładzie:

Frank Lin: Jakiej udzieliłbyś rady amatorom, którzy próbują poprawić swoją grę i awansować w brydżowej hierarchii?

Jeff: Dobre pytanie. Ojciec wpoił we mnie, że brydż jest grą par. Znajdź kogoś, z kim będziesz grał regularnie i włóżcie w to trochę pracy. Stary dowcip nadal jest słuszny - jeżeli nie masz dobrego partnera, musisz mieć dobrą rękę.

Han Peters: Jeff, skąd bierzesz motywację, która jest na pewno niezbędna aby być na topie przez tyle lat?

Jeff: Po wygraniu Bermuda Bowl w 1981 roku wydawało mi się, że zdobyłem już wszystko. Z pół roku nie wiedziałem, co robić. Ale seria słabych wyników spowodowała, że znowu zaczęło mi się chcieć skopać komuś tyłek. I nie przestało do dzisiaj.

Ig Nieuwenhuis: Czy mógłbyś poradzić, jak pracować nad koncentracją i uwagą, niezbędnymi, aby dobrze grać? Jakieś rytuały przed grą? Jak utrzymać koncentrację w długich meczach? Pytam o to, bo sam często robię błędy, wynikające z nieuwagi bądź dekoncentracji pod koniec meczu, czy dnia gry.

Jeff: Dobre pytanie! Gdy byłem młody, zdarzało mi się dokładnie to, o czym piszesz. Uświadomiłem sobie ten problem i zajęło mi trzy lata, aby nauczyć się myśleć ZAWSZE tylko o aktualnie granym rozdaniu.

Phil Clayton: Większość rozdań grasz bardzo szybko. Czy wynika to z tego, że w ten sposób grasz swojego najlepszego brydża, czy uważasz, że utrudni to życie przeciwnikom?

Jeff: Lubię grać szybko, to ma pewne plusy, ale czasem sam czegoś przez to nie dostrzegę. Gram zwykle na bardzo silną opozycję i staram się kontrolować szybkość swojej gry, aby unikać głupich błędów.

Corey Cole: Czy uważasz, że w Precision jest niezbędne otwieranie w starsze kolory z piątek? Grałem silnym treflem z otwarciami w starsze kolory z czwórek jakiś czas z całkiem dobrym skutkiem, gdyż wtedy 1kkk było naturalne.

Jeff: Bob Hamman uwielbia i upiera się przy starszych kolorach z czwórek. Razem z Wolffem wygrali kilka razy mistrzostwo świata, otwierając w starsze z czwórek. Osobiście nie lubię tego. Dla mnie najprościej jest uzgadniać starszy 5-3 po otwarciu 1 w starszy, a 4-4 po otwarciu 1 w młodszy.

Steve Moese: Jaką porażkę najbardziej boleśnie wspominasz?

Jeff: Ćwierćfinał Rosenbluma 1986. Pod koniec meczu źle zalicytowałem, Zia mnie skontrował i kosztowało to przegranie meczu.

Matthew Weingarten: Jakie rozdanie najbardziej utkwiło Ci w pamięci po tylu latach?

Jeff: Tu mam prosto - żadne rozdanie nie kosztowało mnie więcej nerwów, niż to. Finał Bermuda Bowl 1981. Mam w korzystnych piątego waleta pik.  Oni dochodzą błyskawicznie do 7ccc, które po dwóch pasach dochodzi do mnie. Obliczam, że bez 11 jest 2100, i po długim namyśle licytuję 7ppp. Powinni mnie obłożyć bez 11, ale wybroniłem się na bez 9 i zarobiłem 11 imp. Edgar Kaplan prowadził wtedy vuegraph i był tym zagraniem tak zdegustowany, że wkrótce wprowadzono progresję na wpadki przedpartyjne.

Uri Siew: Co, oczywiście z brydżowego punktu widzenia, różni Ciebie dzisiaj od młodego Jeffa z czasów, kiedy już byłeś gwiazdą, ale przed rozpoczęciem gry z Erikiem? Jakie są najważniejsze efekty wieloletniego doświadczenia, jakiego nabyłeś?

Jeff: Gram teraz o niebo lepiej, niż wtedy. Przy grze na najwyższym poziomie, o najwyższe tytuły, nic nie zastąpi doświadczenia. Mam teraz zupełnie inne podejście, gram bardziej zdyscyplinowanie niż kiedyś, głównie z powodu doświadczeń i lekcji, jakimi były porażki. Najważniejszym, czego się nauczyłem, to jak sobie radzić z przeciwnościami i jak być najlepszym partnerem, jakim mogę być. Brydż jest bardzo podobny do golfa, musisz zagrać następne rozdanie najlepiej jak się da, bez względu na to, co okropnego zrobiłeś w poprzednim.

Aleksis Zalitis: Czy masz jakieś zabawne historie z czasów juniorskich?

Jeff: Ojciec pozwalał mi na granie w brydża w szkole średniej. Najlepszy przykład, to “lewe” usprawiedliwienie, jakie mi wypisał w 1972 roku gdy pojechałem na 10 dni grać w nationalsie w Cincinnati. Ale gdy się dowiedział, że rzucam college i będę próbował brydżowego zawodowstwa, zareagował zupełnie inaczej. Tego dnia, gdy poznałem go z wyglądającym jak hippis Erikiem Rodwellem jako swoim przyszłym partnerem brydżowym w 1975 roku, ojciec dostał ataku serca. Naprawdę! Ale nadal trzyma się nieźle, pomimo 90-tki i będzie w Toronto na uroczystości w Hall of Fame.

Cagatay Kuruk: Jak można ocenić swój poziom gry? W przypadku graczy klasy światowej i początkujących wydaje się to proste, ale skąd wiedzieć, czy jest się średnim, zaawansowanym, czy ekspertem?

Jeff: Samoocena nie jest łatwa, 99 na 100 brydżystów uważa, że są lepszymi graczami niż są w rzeczywistości. W tej grze nigdy nie jesteś skończonym graczem. To jest nieskończona, pnąca się do góry krzywa uczenia się. Moja rada: zostaw ego za drzwiami gdy siadasz do stołu.

Todor Tiholov: Czy kiedykolwiek myślałeś o zaprzestaniu gry w brydża i zajęciu się czymś innym?

Jeff: Kocham tą grę i walkę na najwyższym poziomie. Na pewno nigdy nie przestanę grać w najważniejszych imprezach. Drastycznie zmniejszyłem swój udział w regionalsach i koncentruję się na imprezach międzynarodowych. Larry Cohen pytał mnie ostatnio, co zrobię, gdy przekroczę 100.000 punktów klasyfikacyjnych, ale odpowiedziałem, że ten jeden więcej nie będzie miał żadnego wpływu.

Will Roper: Jesteście znani z ekstremalnie agresywnej gry. Przez te wszystkie lata, co przynosiło wam największe zyski w tym zakresie?

Jeff: Mogę stwierdzić, że największe zyski przynosiła technika - rozgrywka i obrona. A agresja? Soloway zawsze mówił, że na przeciwnika trzeba wywierać presję. Niech wistują na 3BA i się męczą, zamiast spokojnie bronić częściówki.

David Yates: Od 74 do 81 roku z Erykiem byliście juniorami, którzy doszli do wygrania Bermuda Bowl, mimo, że nie było żadnego programu szkolenia juniorów. Moim zdaniem, funkcjonowało wtedy coś, co można nazwać „programem antyjuniorskim”. Nawet Hamman i cała drużyna Asów była regularnie szkolona i coachowana. Jak zdołaliście z Erykiem dokonać takiego postępu zdani tylko na siebie?

Jeff: Eric jest geniuszem. Przez te lata wykonał niewiarygodny ogrom pracy. A w dodatku w międzyczasie skończył regularne studia z biznesu i marketingu na dobrym uniwersytecie. Nie miał nawet samochodu. Niejednokrotnie jeździł na turnieje autobusem. Wygrywaliśmy tony rozdań w licytacji, a nasze umiejętności techniczne cały czas poprawialiśmy, no i przybywało nam ogrania.

David Caprera: Ty i Eryk macie opinię otwierających lekko. Dlaczego? Na przykład, czy z kartą

pppAKxx cccKxxxx kkkx tttxxx.

otwierasz 1ccc? W każdych założeniach i na każdej ręce? Na impy i na maksy? Jeżeli otworzysz, a partner odpowie 1BA, czy licytujesz 2ttt? Dlaczego?

Jeff: Na impy zawsze otworzę bo chcę dojść do 4 w starszy, jeżeli jest to możliwe. Po 1BA na pewno powiem 2ttt. W 95% rozdań właściwym kontraktem będzie gra w kolor. Na maksy pewnie bym nie otworzył, aby uniknąć zagrania kiepskiej końcówki. Na maksy nie ma premii za dograną.

Nikolay Yaninsky: 1.Jakie metody pracy własnej nad doskonaleniem techniki mógłbyś polecić?

2.Czy wierzysz, że symulacje mogą się stać istotnym elementem pracy nad systemem, zwłaszcza określenia obszarów, którymi warto się zająć?

Jeff: 1.Trudno mi odpowiedzieć, ja uczyłem się, gromadząc doświadczenie przy stole. Przez te wszystkie lata grałem z wieloma świetnymi graczami, widziałem ich silne strony i starałem się czerpać z tego jak najwięcej. Moja rada na dzisiaj jest taka - jeżeli czujesz, co jest twoją słabą stroną i potrzebujesz poprawić, dostępne są programy na CD z wszystkich dziedzin techniki - Freda Gitelmana, Larry’ego Cohena, Mike’a Lawrence.
2.Rod zawsze był fanem symulacji. Myślę, że podejście do nich jest sprawą indywidualną.

Eric Rodwell: Czy pamiętasz kto pierwszy nazwał nas “Meckwell”?

Jeff: Nie jestem pewny. Będę zgadywał: Jack Denny? Tom Mahaffey?

Eric: Ja pamiętam Larry’ego Mori, powtarzającego głębokim tonem pod nosem "Deehhp in the Meckwell".

John Gowdy: Ja ochrzciłem was "Rodstroth " ale nie przyjęło się.

Dunga Liu: Czy zgadzasz się, że fart jest jednym z elementów brydża? Czy myślisz, że to dobrze? Czy uważasz, że „szczęście sprzyja lepszym”?

Jeff: Na pewno szczęście jest istotnym elementem, np. szlem na impasie może dać 30 imp obrotu. Element fartu w brydżu podoba mi się, daje każdemu szanse na sukces gdy ma on swój dzień.

Andy Stark: W 99 roku w Vancouver w turnieju par grając przeciwko mnie trafiłeś damę atu wbrew szansom matematycznym. Dzień później zapytałem Cię, skąd wiedziałeś. Odpowiedź była „body language”. Czy dzisiaj twoje “czucie” jest równie wyostrzone, jak wtedy? Czy jest ktoś w światku brydżowym, kogo jest trudniej “odczytać”?

Jeff: Są ludzie, którzy czują karty, są tacy, którzy nie czują. Dzisiaj gram o wiele lepiej i nie muszę aż tak polegać na „czuciu”. Ciekawe, że moje „czucie” w brydżu nie przekłada się na pokera. Tu jestem okropnym graczem.

Zachary Madden: Jak etyka brydżowa ewoluowała w okresie twojej kariery? Czy są jakieś złe nawyki albo tendencje wśród graczy czołówki, które były kiedyś normą, a teraz są niedopuszczalne? Co, jeżeli w ogóle cokolwiek, zmieniłbyś w etycznej stronie gry w brydża jeżeli byś mógł?

Jeff: O Boże, gdy zaczynałem grać ludzie byli okropni, etyka prawie nie istniała. Motorem zmian w tej dziedzinie był Bobby Wolff.  Jego kampanie w zakresie aktywnej etyki, kompletności wyjaśnień, itp. spowodowały, że teraz jest o 1000% lepiej. Oczywiście, są jakieś zgniłe jabłka, ale udaje się je eliminować. W tej dziedzinie jest klarowna przyszłość. Osobiście cieszę się, że zaprzestano procedury odwołań - od lat byłem tego orędownikiem. Brydż powinien być grą, w której nie można walczyć, gdy rozdanie jest skończone. W postępowaniu odwoławczym z ludzi wychodziło to, co najgorsze.

Ben Kompa: Czy jeżeli z Erykiem zaczynalibyście grać teraz, gralibyście Precision?

Jeff: Hamman zawsze mówił: “system to około 3% wyniku”. Rod oceniłby ten wpływ wyraźnie wyżej, ja - gdzieś pośrodku. Teraz wielu graczy ścisłej czołówki gra systemami naturalnymi - najlepsze przykłady to Francuzi, Bobby i Steve, Kalita i Novisadzkiski. Mikhal, przepraszam za wymowę. W brydża można wygrywać każdym systemem.

Peg Kaplan: Sorry, Jeff, ale muszę Cię poprawić. Ty wygrywałbyś każdym systemem.

David Cole: Kiedy grałem przeciwko niemieckim doktorom, wydawało mi się, że zawsze w trudnych sytuacjach podejmują trafne decyzje, I nie bardzo rozumiałem dlaczego. Bez zasłon mieli kontakt wzrokowy, co wiele tłumaczy. Myślałem, że coś jest nie tak i czułem się nieswojo, ale nie wiedziałem nic więcej. Moje pytania: czy wiedziałeś, że oszuści mają lepsze wyniki, niż wynika to z ich umiejętności? Czy wiedziałeś, że oszukują? Co możemy zrobić żeby nasza gra była czysta I przyjemna?

Jeff: Z doktorami zawsze było coś podejrzanego. Byli okropnymi graczami. Fantunesi byli dużo bardziej niebezpieczni. Podbili i gwałcili świat brydżowy przez wiele lat. Przebili się na miejsca #1 i #2 w światowym ranking, zresztą ich nazwiska chyba nadal tam są. Tak wiele historycznych tytułów nadal dzierżą! Jak to może być? Jestem tym zdegustowany. Jeżeli by nie było tego odważnego Norwega z jajami jak kościelne dzwony pewnie do dziś by się nic nie działo. Myślę, że nasza gra obecnie jest ok, nie wydaje mi się, aby było wielu, jeżeli w ogóle są, grających na zmowę.

Benoit Lessard: Jakie ustalenia wistowe odbiegające od standardów stosujecie? Dlaczego?

Jeff: Nie wydaje mi się, abyśmy grali czymkolwiek, odbiegającym od kanonu czołówki. Mój szalony naukowiec próbował przez te wszystkie lata namówić mnie do różnych wynalazków, ale odrzuciłem zdecydowaną większość tych pomysłów.

Ercan Cem: Co jest trudniejsze, małżeństwo, czy partnerstwo w brydżu? Jeżeli mógłbyś wyeliminować jedną swoja słabość brydżową, co by to było?

Jeff: Mam trzecią żonę, a tylko jednego partnera brydżowego. No i ożenić mógłbym się tylko z brydżystką. Moja Sally jest najlepsza! A drugie pytanie - odpowiedź jest prosta. Chciałbym pozbyć się zbyt szybkiej gry bez głębszego przemyślenia całości.

Stefan Basinsky: 1. Robisz błąd przy stole. Jak sobie z tym radzisz? Starasz się jak najszybciej zapomnieć, martwisz się, jak partner będzie się z tym czuł? 2.Twój partner robi błąd. Co ci przychodzi do głowy? 3.Kiedy powinno się dyskutować o błędach? Po sesji, dzień później, później, wcale? 4.Jak często z Erykiem lądujecie w licytacji na “nieznanym lądzie”? Czy macie jakąś zasadę, co robić, gdy do tego dojdzie? Jak często kończy się to sukcesem? Zakładam, że takie sytuacje są dobrym momentem na wprowadzenie uzupełnień bądź przemyśleń do systemu.

Jeff: 1)Brydż jest grą błędów, zrobiłem ich o wiele za dużo przez te wszystkie lata. Gra potrafi być bardzo upokarzająca. Mam swoją zasadę - pojedyncze rozdanie nie ma znaczenia. To pomaga iść dalej. 2)Myślę tak: “Czy to naprawdę się wydarzyło?” I gramy dalej. Aby odnosić sukcesy, nie powinno się patrzeć wstecz. 3)Meckwell uzgodnił kiedyś konstruktywne podejście do katastrof: nie dopuścimy, aby to się powtórzyło. 4)To zdarza się częściej, niż można by  przypuszczać. Zwykle kończy się całkiem dobrze, najczęściej jeden z nas skacze w 5BA „wybierz szlemika”  J

Rajagopal Sriraman: Kiedy, jeżeli w ogóle, decydujesz się zawierzyć instynktowi a nie szansom matematycznym?

Jeff: NIGDY nie obawiam się zagrać zgodnie z moją oceną. Kiedyś zrolowałem szlema, bo kolor Wx do ADxx rozegrałem zgrywając asa, a potem blotkę do waleta. Król był pod impasem! Gość za asem i damą wchodził dwukolorówką z tym kolorem…

Mike Summers-Smith: Przeciwko jakiemu systemowi najmniej lubisz grać?

Jeff: Nie przejmuję się specjalnie systemami przeciwników. Jeszcze raz zacytuję Hammana: „W końcu i tak sprowadza się to do tego, czy wygrasz te 3BA, albo czy obłożysz te 3BA”

Paul Elstein: Czy kiedykolwiek podejrzewałeś o cynkowanie przy stole? Co z tym robiłeś?

 Jeff: Zawsze podejrzewałem, że Fantunes cynkowali. Nigdy nie oceniałem ich jako graczy tej klasy, jaka wynikałaby z ich rankingu. Po 48 rozdaniach przeciw nim w finale Vanderbilta 2014 byłem pewny na 100% że cynkują. Przez 18 miesięcy we frustracji czekałem aż ACBL coś z tym zrobi. Rozmawiałem o tym z Fredinem, Sabiną Auken, Wellandem i wszyscy podzielali mój pogląd.

Ian Casselton: Gdzie, twoim zdaniem, powinna przebiegać granica ograniczeń systemowych, i dlaczego?

Jeff: W latach 80-tych było sporo par, grających silnym pasem I otwarciami 0-7, czy 0-8 na wysokości jednego. To siało spustoszenie. Bobby Wolff zrobił wielką robotę, zarówno w ACBL, jak i w WBF, doprowadzając do zakazu tych destrukcyjnych metod. Pracowałem w komisji systemowej ABL przez 25 lat, próbując tego samego. Wyeliminowaliśmy wejścia komicznym bez atu, bloki bez określonego koloru, otwarcia 1BA z mniej niż 10 PC, itp. Starałem się i nakreśliliśmy linię, oddzielającą to, co możn a nazwać metodami destrukcyjnymi. Mam na to spojrzenie z szerokiej perspektywy. Zwariowane systemy stawiają ludzi w niewygodnych sytuacjach i odstraszają wielu graczy od brydża. Dla przeciętnego gracza to nie jest przyjemne doświadczenie, gdy musi radzić sobie z takimi rzeczami. Tutaj nie dam się przekonać.

Padło też pytanie o systemy słabych otwarć, Ciekawy jest “polski ślad” - opinia o jednym z polskich SSO - Regresie:

Jeff: Regres nie był ukierunkowany na destrukcję. Ten system nigdy nie był problemem. Rodwell mnie go nauczył i kiedyś zagraliśmy nim domowego BAM-a. Mieliśmy 22 punkty na 24! Planowaliśmy pograć nim, ale ACBL zakazała silnego pasa.

Takie systemy jak Regres nie były problemem. Prawdziwym były systemy ukierunkowane na destrukcję, z wieloma sztucznymi słabymi otwarciami na wysokości jednego. Australijczycy i Nowozelandczycy grali nimi w Bermuda Bowl nawet jeszcze w 1983 roku! Doprowadziło to do zakazu silnego pasa przez WBF. Osobiście nie mam nic wspólnego z tym zakazem, aczkolwiek uważam, że był to ruch we właściwym kierunku.

Wybór i przekład - Marek Wójcicki

CAŁY ZAPIS NA BRIDGEWINNERS