Wilmington - jak dotąd niepokonani.

Nie da się ukryć, że idzie nieźle. Przez całe pięć dni nie przegraliśmy meczu. Przełożyło się to na zwycięstwo w dwóch knockoutach, a dziś gramy w półfinale kolejnego. Zarówno przeciwnik półfinałowy, jak i potencjalny finałowy wyglądają na drużyny możliwe do ogrania. Trzymajcie kciuki! Na nasze wyniki złożyła się dobra gra wszystkich trzech par i od czasu do czasu drobne prezenty od przeciwników. Jedna sytuacja była dosyć zabawna. Jacek grał prostego pika po licytacji jednostronnej 1 trefl – 1 kier – 1 pik. Pan wyszedł w dwójkę kier i poszła trójka, czwórka, piątka. Wszystko w jakieś dwie sekundy. Spytałem czy to się liczy. "Na singla to powinno być podwójnie". Okazało się, że przeciwnik wyszedł spod asa, a drugi coś tam wyliczył i dołożył najmniejsze z KW64. Poradziłem, żeby zmienili zrzutki na naturalne, wówczas dołożyłby szóstkę. A tak w ogóle to była tylko nadróbka.

W czwartek rano wybraliśmy się na małą wycieczkę, by obejrzeć pancernik "North Carolina", który stoi zacumowany na rzece właściwie na przeciwko naszego hotelu i obecnie pełni rolę muzeum. Dojazd zajął kilka minut, bo trzeba było pojechać dookoła. Pojawiły się co prawda pomysły, żeby przeprawić się łodzią przez rzekę i zrobić abordaż przez burtę, ale Józio powiedział nam, że w takich przypadkach w USA przestaje być przyjemnie, więc pomysł zarzuciliśmy. Statek brał aktywny udział w II Wojnie Światowej, głównie patrolując wody Pacyfiku i wdając się w walki z Japończykami. Na tamte czasy była to ponoć największa jednostka pływająca i muszę powiedzieć, że robi spore wrażenie. Zwłascza wielkie działa o zasięgu 40 km. Życie na takim statku nie należało z pewnością do najprzyjemniejszych, ale pensja była niezła. Poza tym na tej akurat jednostce przez cały okres działań wojennych z kilkutysięcznej załogi, śmierć poniosło kilku marynarzy, więc jak już trzeba było walczyć, to było to relatywnie bezpieczne miejsce.

Wracamy na boisko.

W finale drugiego turnieju po połowie przegrywaliśmy dwunastoma impami. W drugim segmencie nasi przeciwnicy parę razy z lekka się zagalopowali. Mamy:

 

W10x

x

KDWx

KDxxx

I licytacja rozwija się ciekawie:

 

W

N

E

S

1 karo

1 kier

2 kier

pas

2nt

pas

3nt

?

Założenia obie po. Czasem wchodzimy lekko, ale po partii bez przesady. Na razie pytamy o co tu chodzi i przeciwnik mówi, że chyba powinien 2 kier alertować, bo to piki i inwit. Tak czy siak kontra się należy. Wzięli co prawda sześć pików i dwa asy, więc wszystkiego bez jednej za 200, ale nasi zagrali spokojne dwa pik za 140, więc zyskaliśmy osiem impów. Kolejny duży zysk był w rozdaniu, w którym skontrowali nam cztery pik. Mieliśmy:

 

A109xx

Axxx

xx

xx

Do

 

KDWxx

W

Kxx

xxxx

As karo leżał dobrze, więc 590. Rafał z Wojtkiem celnie wspięli się na poziom pięciu mimo niekorzystnych założeń i padli jedynie za 200, więc zyskaliśmy kolejne dziewięć punktów.