Poznań w stylu retro.

W miniony weekend grałem w bardzo ciekawym turnieju – Poznań Retro Teams Marathon. Turniej został zorganizowany staraniami Olecha Bestrzyńskiego i był to porządny turniej teamów w starym stylu. Tasowane karty, stara skala vp. Dobrze, że się nie rozpędzili i nie można było palić przy stole. Maraton w nazwie był adekwatny, gdyż w dwa dni zagraliśmy 136 rozdań. Niestety frekwencja nie dopisała – przybyło raptem 20 drużyn. Okazało się, że termin nie był najszczęśliwszy, gdyż w tym samym czasie w Polsce odbywało się kilka innych zawodów. Naszą stałą czwórkę tym razem wspomagali Krzysiek Kujawa i Kamil Nowak. Najpierw grało się długie eliminacje, a potem osiem najlepszych drużyn grało puchar do dwóch porażek, gdzie przegrani spadali do swissa i mogli walczyć o trzecie miejsce. Eliminacje wygraliśmy i mogliśmy sobie wybrać przeciwnika. Pierwszy mecz też poszedł gładko, ale w drugim przeciwnicy okazali się lepsi. Teraz musieliśmy wygrać trzy mecze pod rząd, żeby wejść do finału. Dwa się udało (drugi nawet zremisowaliśmy, ale regulamin przewidywał, że drużyna z wyższym numerem (wyżej po eliminacjach) w przypadku remisu jest zwycięzcą), ale ostatnia przeszkoda znowu okazała się za wysoka i trzeba było ostatnie dwie rundy walczyć w swissie. Tu już poszło dosyć gładko i zmieściliśmy się na podium. Wygrało Bridge24, czyli Wian z Nawrotem i Rafał z Wojtkiem. Well done. Grało się bardzo przyjemnie. Można sobie było gadać przy stole, wychodzić jak ktoś chciał itd. - nie było groźby, że ktoś gdzieś coś podejrzy. Polecam wszystkim tę imprezę na przyszły rok. Tylko te tasowane rozdania. Wiadomo, komputerowe są układane, wybierane, podrasowane i co kto tam chce, a w tasowanych cały czas przychodzi 4333. W zasadzie tak też było tym razem. No prawie. Raz dostałem:

 

AD9

AKD1098753

-

K

Licytowaliśmy:

2t 2k

2c 2p

3c 4t

6c pas

2 trefl to stary dobry acol, 2 karo wykluczało 3 kontrole, 2 kier kiery albo zrównoważony, 2 pik waiting, 3 kier tylko kiery, 4 trefl cue bid. Mogłem coś jeszcze pomęczyć na wypadek, gdyby partner miał ADW trefl, ale niebardzo wiedziałem jak to sprawdzić, poza tym co im będę wisty pokazywał. Wyszli w atu. W stole z istotnych kart poza asem trefl pojawiło się 10xx w pikach. Ściągnąłem osiem sztuk, wyrzucili jakoś dużo pików, król trefl przejęty asem i pik – wyskoczył król, więc ostatecznie komplet. Rozdanie w sumie bez większej historii, ale dawno nie miałem takiej karty. Na drugim stole utknęli w końcówce.

W jednej ósemce przyszło nam kilka szlemików – nie pamiętam już czy cztery, czy może pięć. Raz dostałem:

 

AKW10xx

x

x

A10xxx

I graliśmy 6 karo, bo Jacek ich trochę miał. Ten był przyzwoity i poszedł. Drugi wymagał podziału atutów 3-2. Nie podzieliły się i bez jednej. Uciągnąłem natomiast tego, który był zdecydowanie najsłabszy. Otworzyłem 1 karo z:

 

-

K9xx

ADxxx

Kxxx

Z lewej kier, Jacek przez kontrę pokazał piki, z prawej rekontra – honor kierowy i potem jakoś ktoś dał do przodu i grałem 6 trefl. Wist w jakiegoś pika (chyba trojkę) i w stole:

 

AKDWx

W

xxx

AD109

Nie wyglądało to jakoś szczególnie dobrze. Na razie ściągnąłem dwa piki, wyrzucając kara. Wistujący dołożył mniejsze – wyglądało, że idzie z trzech. Co dalej? Kiery na oko są szósty as za mną – spod damy by pewnie wylazł, a z prawej nie ma raczej trzech sztuk, bo zamiast dawać rekontry, zwyczajnie by podniósł kiery (oni w korzystnych). Wymyśliłem, że wyrzucę trzecie karo na pika, ściągnę dwa trefle – z lewej musi spaść walet, a potem zagram waleta kier i ustawi się taki specyficzny wpust. Ręka LHO powinna wyglądać mniej więcej tak:

 

xxx

A10xxxx

Kx

Wx

W karach prawdopodobnie król, ale nie ma to większego znaczenia. Będzie musiał mi dać lewę w czerwonym, potem kiera przebiję (lub dwa, zależy w co wyjdzie), na pika jeszcze karo i dwanaście lew uzbieram. Walet trefl poleciał, wyglądało lepiej. Walet kier, dama, król as. I teraz przeciwnik zrobił błąd, wychodząc w karo. Wziąłem na damę, przebiłem kiera – z prawej 10(!), więc pokazałem karty. Okazało się, że miał 4612, a król karo był w impasie. Chciałem przegrać czapę i pewnie bym to zrobił, bo kiera na 90% bym puścił. Nie mogłem niestety po dwóch treflach ściągnąć czwartego pika, żeby sprawdzić rozkład, bo dama karo na razie była mi potrzebna. Ciekawe rozdanie. Na drugim stole nasi nie znaleźli się w licytacji, wiec wist poszedł w asa kier. Teraz gierka była trochę prostsza. W tym samym meczu przeciwnik grał sześć trefl. Pików miał sześć, nie wiem jakich dokładnie, ale na pewno ADW, chyba z 10 do renonsu w stole. W pewnym momencie zagral damę pik i coś wyrzucił impasując króla pod atu. Little good, little bad jak to mówią. Króla nie miałem, ale za to przebiłem. Strasznie płaskie te tasowane rozdania..