Już po indyku, lecz jeszcze przed grą.

Na początek coś z zupełnie innej beczki.

Miałem sen. Przyśniło mi się takie rozdanie. W założeniach korzystnych dostajesz:

 

Wx ♥ Axx ♦ Axxx ♣ DWxx

 

Turniej na maksy, jesteś na N, gracie wj i po licytacji:

 

W

N

E

S

pas

1♣

pas

1♦

1♠

pas

2♣

pas

2♦

pas

2♠

x

pas

2nt

3♠

pas...

 

Trzeba wistować. Przed wistem partner mówi: „Uff, udało się ich przepchnąć poziom wyżej, trochę się bałem, że postawimy, bo kontrę miałem dosyć żartobliwą, ale wiedziałem, że o ile wejście nie nastąpiło z czwórki, to na 100% mamy kolor ośmiokartowy.” Przeciwnicy trochę się burzą, ale to twój sen, więc mówisz im, żeby siedzieli cicho. Co do ich licytacji, to partner przed daniem kontry na 2wypytał i dowiedział się, że jeden dał drury, a drugi pokazał przyzwoitą kartę (coś koło góry pasa). Kontra oczywiście wywoławcza w ramach negatu. Czy na podstawie komentarza jesteś w stanie stwierdzić jaki skład ma partner i czy w związku z tym rośnie atrakcyjność jakiegoś wistu? Pospiesz się, bo w każdej chwili może zadzwonić budzik..

 

Wracamy do Ameryki. Indyk zjedzony, trzeba przyznać całkiem smaczny. Do zjedzenia były jeszcze tzw. meatballs, czyli takie nasze pulpety, ale trochę mniejsze, placek dyniowy, a na deser ciasto czekoladowe z jakąś słodką masą do posmarowania. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko bardzo smaczne, atmosfera dosyć kameralna, bo obecnych raptem kilka osób. Spodziewałem się nieco większej pompy przy tym wszystkim, w końcu to USA, a było bardzo spokojnie i przyjemnie. Nowy Jork też wyludniony w porównaniu z tym jak to zwykle wygląda. Tylko rano ponoć odbyła się jakaś wielka parada na ulicach. Jednym z tematów dyskusji przy kolacji był jakiś ogólnonarodowy konkurs psów rasowych, który dopiero się odbył i oczywiście był szeroko transmitowany. Przemysł zwierząt domowych to ponoć grube miliardy dolarów rocznie i cały czas się rozwija. Przykładowo odbywają się pokazy mody dla psów - swetry, garnitury itd. Podobno powoli wchodzą na rynek ubrania kocie, a w planie są ptasie. Moim zdaniem to jest jakiś kosmos (przychodzi mi też do głowy słowo „zezwierzęcenie” - popularne w niektórych kręgach brydżowych), ale jeśli na czymś można zarobić..

 

Po kolacji trzeba się było niestety przemieścić, gdyż nasza gospodyni już dziś gra. My zaczynamy dopiero w niedzielę turniejem teamów BAM. Skład mamy raczej niezły, ale o tym później. Wynajęliśmy samochód marki dogde – wielkie bydle, ale jechaliśmy w czwórkę i każdy z wielką walizą. Nie wiem jaki to coś ma silnik, ale z pewnością nie jest to 1,2. Typowy amerykański samochód. W końcu gdy litr benzyny kosztuje poniżej dolara, to nie trzeba się tak przejmować spalaniem. Cena wynajmu też niestety odpowiednia. Oznakowanie dróg nie należy tutaj do wybitnych, więc z początku trochę błądziliśmy, ale w końcu udało się dostać na międzystanową i dalej już było prosto. Do Providence dotarliśmy trochę po północy. Na razie kontynuujemy aklimatyzację i zbieramy siły. Pogoda z grubsza taka jak w Polsce, czyli zimno, trochę wieje, trochę pada i ogólnie nieciekawie. Pewnie wybierzemy się na jakieś zakupy. Wielkie centrum handlowe znajduje się jakieś 100 metrów od naszego hotelu, a dziś jest „czarny piątek”, czyli początek sezonu wyprzedaży. Czasem przeceny osiągają naprawdę pokaźny %.

 

Pora wrócić do sennego rozdania. Zawistowałeś już? Jedyny skład, który upoważniał partnera do wygłoszenia takiego stwierdzenia, to 3424 (od pików). W pikach i karach masz maksimum sześć kart, więc albo w kierach, albo w treflach pewny jest co najmniej czterokart. W przypadku żadnego innego układu (z wyłączeniem 6+ trefli, by nie było niedomówień) takiej gwarancji nie ma. Sprawdź sam! Partner ma więc dubla karo, znacznie więc rośnie atrakcyjność wistu w ten kolor spod asa, zwłaszcza, że więcej punktów pojawi się w stole niż w ręce rozgrywającego. Są oczywiście układy, przy których taki wist puści lewę, bądź ułatwi rozgrywkę, ale kto nie ryzykuje.. Wychodzisz w karo, w stole coś tam wyjeżdża, w karach czwarta dama. Partner bierze królem i zadowolony odwraca. Bierzesz asem, dajesz przebitkę, wychodząc wyższą blotką, żeby dojść asem kier i wybić ostatnie karo ze stołu. Już jesteś przygotowany na +100 za bez jednej i znakomity zapis. Niestety, w tym momencie zostajesz wyrwany ze snu przez głośne miauknięcie połączone z trąceniem nosa kocią łapą. Znowu nie udało się wziąć maksa. Nie da się grać w tego brydża.