GP Warszawy

Parę dni temu zakończył się Kongres Warszawski. Wygrał Przemek Zawada, myślę, że zasłużenie. Miałem w to swój malutki wkład, gdyż grając w jednym teamie zajęliśmy drugie miejsce. Prawie wszystkie pozostałe turnieje grałem w parze z Rysiem Jaśkiewiczem. Szło różnie, raz lepiej, raz gorzej. Kongresowy turniej na impy udało nam się nawet wygrać z dosyć niecodziennym wynikiem – równe plus sto w trzydziestu rozdaniach, a było jeszcze trochę zapasu. Przede wszystkim skasowali nam siedemnaście impów na ograniczeniach – dany stół można było wygrać dwunastoma, a kilka razy przekroczyliśmy ten limit. Licząc do idealnej gry postawiliśmy też ok. trzydziestu punktów. Łatwo sobie wyobrazić co się w takim razie działo w pozostałych rozdaniach. W jednym udało mi się wypuścić trzy bez atu. Wina oczywiście leży po mojej stronie, ale uważam, że partner mógł mi trochę pomóc. Może mały problem wistowy:

 

8

K1052

DW108632

3

Partner z pierwszej ręki otworzył 2 pik – piki i młodszy, a z prawej zarządził 3nt. Czy ten problem to żart? Nie do końca. Oczywiście należy wyjść w karo, ale spróbujmy chwilę poanalizować. My wiemy, że partner ma trefle, ale on nie wie, że my to wiemy. Realne szanse na obłożenie daje praktycznie drugi honor karowy u partnera, ale dobrze by było, żeby nim pokrył naszą damę. Z pozycji partnera możemy próbować trafiać w jego kolor, bo skok rozgrywającego mógł być oparty na karach. Dlatego uważam, że dobrze jest wyjść w tym przypadku dziesiątką, żeby skłonić partnera do zabicia. Czy istnieje niebezpieczeństwo, że tym zagraniem zmylimy partnera i zgłupieje w rozdaniu? Szczerze mówiąc nie widzę układu, przy którym miałoby to nastąpić. Rysiu wyszedł sztampowo w damę, a całe rozdanie wyglądało tak:

 

 

W10432

 

 

8

 

 

K4

 

 

KW1097

 

A5

N

W E

S

KD976

W9743

AD6

75

A9

8642

AD5

 

8

 

 

K1052

 

 

DW108632

 

 

3

 

Powodowany rozterkami, o których pisałem wyżej, przepuściłem, a rozgrywający zabił, co było bardzo dobrym ruchem. Następnie zagrał pika do asa i kiera do damy – mój partner bardzo przytomnie przepuścił. Następnie as kier i kier wzięty królem. Teraz też mogłem wyrzucić króla karo, ale tego nie zrobiłem, co raczej było dosyć głupawe. W konsekwencji bawiliśmy się z rozgrywającym w grę w czarne karty do końca rozdania i skompletował w końcu swoje. Także dumny z siebie w tym rozdaniu nie byłem, ale motyw wistowy fajny.

Inne rozdanie z tego samego turnieju. Dobiegliśmy do szlemika w kiery po jednostronnej licytacji z kartami:

 

KWx

A10x

W9

AKWxx

Do

 

A10xx

KW9xx

Axx

x

Szlemik jak szlemik, grywałem lepsze, ale bywały też gorsze. Wist karowy. Wydaje się, że najprościej grać trzy razy trefle z przebitką, potem króla i asa kier i patrzeć czy jakaś dama zleci, a jak nie, to przebić czwartego trefla. Pika się trafi. Taka rozgrywka prowadziła do wpadki (aczkolwiek nie u wszystkich), gdyż całe rozdanie wyglądało tak:

 

 

 

 

xx

 

 

xx

 

 

KDxxx

 

 

D10xx

 

KWx

N

W E

S

A10xx

A10x

KW9xx

W9

Axx

AKWxx

x

 

Dxxx

 

 

Dxx

 

 

10xx

 

 

xxx

 

U jednego z moich znajomych pan na S nie nadbił czwartego trefla, więc teraz pik do waleta (impas w tę stronę był już zdeterminowany ze względów komunikacyjnych) i swoje. A jak ja sobie poradziłem? No cóż, po wiście pikowym specjalnie się wysilać nie musiałem. Taki to był turniej. Wygranie tego szlemika było warte aż czternaście impów.

 

Dla odmiany rozdanie z ćwierćfinału turnieju teamów. Miałem:

 

Kx

xx

Axxx

AD8xx

Po dwóch pasach otworzyłem 1 trefl, z lewej 2 kier, partner kontra, ja 3 trefl, mój podniósł do czterech. Punktów mam tylko 13, ale wartości niezłe. Inwit po pasie często będzie z pięciokartu, partner ma jakieś piki, jakieś kiery, bo oni się nie podnieśli, wygląda na krótkość karo. Dałem końca i po wiście w waleta kier wyjechał stolik:

 

Dxx

ADxx

x

109xxx

Na razie położyłem damę. Co prawda istnieje przypadek singlowego króla, ale to o wiele mniejsza szansa. Prosty sposób to trefl do asa, a potem na przebitki. Tylko, że po tej licytacji szansa na trzy atuty z prawej jest większa niż normalnie. Przyjąłem założenie, że blokujący nie ma KW109xx w kierach, asa pik i przy tym jeszcze króla trefl. Więc karo do asa, karo przebite, pik do króla – jeśli weźmie, to karo przebite, teraz trefl do asa, karo przebite i trefl. W rzeczywistości LHO wziął pika i dał przebić kiera, ale potem wyimpasowałem jego partnerowi króla. Całe rozdanie:

 

W109xx

 

 

x

 

 

KD10x

 

 

KWx

 

Dxx

N

W E

S

Kx

ADxx

xx

x

Axxx

109xxx

AD8xx

 

Axx

 

 

KW109xx

 

 

Wxxx

 

 

-

 

Okazało się, że analiza była prawidłowa. Tymczasem S mógł mnie na praktykę obłożyć. Jak? Przepuścić króla pik. Wtedy wrócę do pierwotnego planu, czyli ściągnę asa trefl. A następnie N weźmie trefla, dopuści partnera pikiem i przebije kiera. Banał. Czy to zagranie było to wymyślenia przy stole? Ja na to wpadłem.. trzy dni później, gdy wychodziłem spod prysznica. Na drugim stole Boban skoczył po trefl w trzy kier i wszyscy się zgodzili. Bez jednej i osiem impów zysku.

Parę słów o samym kongresie. Frekwencja przyzwoita, porównywalna z zeszłoroczną, co przy ogólnej tendecji spadkowej może cieszyć. W GP 362 pary. Warszawa ma niezłe warunki lokalowe. Sale użyczone przez MON mają dobrze działającą klimatyzację (momentami jest nawet za zimno), co przy ponad 30 stopniach na zewnątrz jest nie do przecenienia. Przyzwoity bufet, na miejscu też dobra kawa w sensownych cenach, spory parking (jak się okazało w pierwszy weekend, zdecydowanie za mały, bo chyba każdy startujący w GP przyjechał własnym samochodem – ot, symptom szalejącego kryzysu), można śmiało chwalić. Tylko nieodmiennie z lekka bawi mnie znudzony pan w budce podnoszący szlaban (tak, wiem – teren wojskowy) na hasło: na brydża. Od dawna noszę się z zamiarem powiedzenia czegoś w stylu "Przyjechałem podłożyć bombę" i obserwowania, jak podnosi szlaban z tym samym znudzonym wyrazem twarzy, ale do tej pory się nie zdecydowałem.

A piąty w Kongresie był Kuba Zawada – syn Przemka. Czyżby rósł nam nowy klan Jassemów?