Ciężkostrawna rzeżucha.

Niestety nie udało się. Chińczycy okazali się lepsi. W dwóch pierwszych setach grali niezwykle celnie i szczęśliwie. Poszły im np. dwa szlemiki na impasie. My jakby trochę mniej celnie. Weźmy takie rozdanie. Dostałem w niekorzystnych:

 

Axxx

xx

AKDWx

xx

Z lewej kier, z prawej 2nt – inwit z fitem. Głos oczywiście trzeba zabrać, ale opcje są dwie – kontra i 3 karo. Kontra jest dobra, gdy partner ma kilka pików i przyzwoitą kartę – wtedy może uda nam się coś wygrać, przybronić albo ich przepchnąć. 3 karo z kolei dobrze pokazuje wist, a po kontrze partner czasem wyjdzie w trefla, jeśli ma w nich jakiś sekwens, co może wypuścić ich ewentualną końcówkę. Wydawało mi się, że po takim początku partnerowi nie zostaje dużo miejsca na punkty, poza tym dwa duble nie zachęcały, więc postawiłem na 3 karo. Z lewej 4 kier i teraz Jacek miał:

 

DW109x

x

10xxx

Dxx

Po kontrze miałby dosyć łatwe 4 pik, teraz było bardzo trudno – ja mogłem mieć tylko kara, nie mieć fitu, itd. Na szczęście Chińczyk nie trafił trefla i zrolował, więc chociaż wzięliśmy zapis. Rozdanie tak wyglądało, że pewnie przepchnęliby się w 5 kier, więc tak wiele to nie zmieniło. Był kwit akurat. Ale mniej więcej cały czas w tym stylu. Oni te swoje szlemiki na impasie, my raz się wychyliliśmy i dramat. Pod koniec drugiej składki wiedzieliśmy, że wysoko przegrywamy, więc próbowaliśmy coś odbić. Obaj zrobiliśmy mały ruch do przodu i w końcu grałem 5 kier. Dobrego dnia szlemik by poszedł, ale tutaj jedna dama źle leżała, drugiej nie trafiłem, bo założyłem, że Chińczyk nie wszedł blokiem z drugą damą w kolorze otwarcia i bez jednej. Po połowie było minus 60. W trzeciej mogliśmy o dziwo prawie wszystko odrobić. My mieliśmy dla odmiany dobry stół, ale niestety młodzi (tutaj mały wtręt – mamy bardzo młodą drużynę, pod względem starszeństwa jesteśmy na drugim i trzecim miejscu i to o kawał, próbowałem nawet raz policzyć, czy nasz team jest w sumie młodszy od pary Garozzo – Zaleski (168 lat!), ale Stan jest po sześćdziesiątce, więc trochę nam psuje robotę) trochę dali ognia. Wypuścili końcówkę z kontrą i przegrali trzy szlemiki. Jeden oczywiście impasowy, dwa raczej bez sensu. W jednym z tych rozdań przegraliśmy dwa impy, bo 6 trefl było za 200, a ja grałem i wygrałem 3 kier za 140. Odrabiamy tylko 14 impów. Zostaje prawie 50. W ostatniej części zupełnie nie ma materiału, żeby tyle odrobić. Tę część ostatecznie remisujemy. U nas jedno słabe rozdanie – wypuszczamy 3 bez atu. Wydaje mi się, że rozdanie jest dosyć trudne i ciekawe. Może od razu cały rozkład:

 

 

Kxx

 

 

Axx

 

 

D1074

 

 

xxx

 

DW

N

W E

S

xxx

KW9xx

D10

AK

9853

ADW10

Kxxx

 

A109xx

 

 

862

 

 

W62

 

 

xx

 

Jacek wyszedł małym karem. Rozgrywający pokazał w licytacji 20-21 na składzie zrównoważonym z pięcioma kierami. Dałem waleta, wział królem i zagrał kiera do damy. Pierwszy problem, czy potwierdzać wist. Na oko nie, ale po glębszej analizie nie jest tak prosto. Po pierwsze wiadomo, że partner ma 4 kara i dobrze by było, żeby wiedział, że mam trzy i może sobie teraz zagrać małe, bo rgr ma AK sec. Po drugie, żeby otwieranie pików miało w ogóle sens, to rgr musi mieć 5422. Po trzecie nawet wówczas może to rozwiązać palcówkę na dziewiątą lewę, jeśli ma KW sec. i np. AWxx trefl. Ostatecznie zdecydowałem się potwierdzić wist dwójką, a potem dokładać od góry, żeby pokazać wartości pikowe. DżejDżej zabił niestety drugiego kiera i zagral w karo, więc 10 lew. Moim zdaniem nieco pochopnie. Można było na razie przepuścić, poza tym ósemka i tak wyglądała na najwyższą w tym momencie kartę. Wówczas, gdyby przyjąć założenie, że nie mam nic w treflach, skoro tak rzucam, to można w tego pika wyleźć na jedyną szansę. Na pewno nie było prosto. Ja też mogłem nieco lepiej, ale musiałbym założyć, że partner nie wychodzi na pewno spod pustego mariasza – prawdopodobne, ale dalekie od pewności. Wtedy mogłem dać małe karo i rzucać piki od góry. W rozdaniu z góry było 4 kier, ale nasi też zagrali 3 bez atu, do tego ze złej ręki. W tej fazie nie miało to już jednak znaczenia.

Pora na parę słów wyjaśnienia skąd dzisiejszy tytuł. Otóż jeden z Chińczyków nazywa się Ze Jun Zhuang. Stwierdziliśmy, że to brzmi prawie jak rzeżucha i tak też go nazywamy. Nasz sponsor bardzo z wyniku zadowolony, ale jednocześnie niepocieszony, że nie mogliśmy zagrać trzydniowego swissa, który jest tutaj drugim pod względem rangi turniejem. Kiedyś był dwudniowy – grało się w sobotę i niedzielę, ale go rozszerzyli, co moim zdaniem jest niezłym pomysłem. Tylko, że te osły z ACBL (to najłagodniejsze określenie, jakie mi przyszło do głowy) nie wpadły na to, że można by dopuścić te cztery teamy, które przegrały w ćwierćfinale spingolda do drugiego dnia swissa. Przyjęcie założenia, że drużyny te byłyby w stanie przejśc pierwszy dzień klasyfikacji nie jest chyba na wyrost. Carry over jakieś tam, może być nawet niewielkie. Szkoda gadać, cały ten związek to jeden wielki nie powiem co, do tego skostniały.

Trzy ćwierćfinały, w tym niestety nasz zakończyły się wysokimi wynikami. W czwartym emocje trwały do ostatniego rozdania, a nawet dłużej. I znowu ACBL dało czadu. W meczu Schwartz – Cayne wynik brzmiał 113:112, ale Cayne miał w zapasie appeal. Komisje odwoławcze w Ameryce to temat na osobną książkę. Rozdanie grane było w drugim segmencie, ale po co rozpatrywać je na bieżąco np. w przerwie obiadowej, skoro można poczekać do końca meczu i potem kazać komisji decydować o wyniku. Nie zdarzyło się to zresztą pierwszy raz. Tutaj to zwykła praktyka. Paranoja. Rozstrzygnięcie moim zdaniem też komiczne. Problemowa karta wyglądała następująco:

 

x

KWxx

10xx

A10xxx

A licytacja w zielonych biegła:

 

W

N

E

S

 

 

pas

1 pik

2 kier

2 pik

3 pik

4 pik

pas*

pas

5 kier

pas

pas

5 pik

x

pas..

 

Pas po 4 pik był po namyśle. 5 kier szło, 5 pik zostało przegrane za 500. Wątpliwości do rozstrzygnięcia:

  1. Czy pas W nie jest przypadkiem forsujący

  2. Czy namysł wyraźnie sugeruje jakąś zapowiedź

  3. Czy pas z pozycji E jest logiczną alternatywą

 

 

 

ad.1 Nie powinien być. Wejście partnera po naszym pasie nie obiecuje wiele, mówiąc 3 pik sprzedajemy maksimum z fitem i partner może podjąć decyzję. Gdybyśmy byli przed pasem, to takie 3 pik może tworzyć FP.

ad.2 Niekoniecznie. Partner mógł mieć cienkie wejście z jakąś opozycją pikową i zastanawiał się nad kontrą, żeby zniechęcić nas do dalszej licytacji. Wydaje się, że namysł częściej niesie sugestię: licytuj, ale nie zawsze.

Ad 3 Osobiście powiedziałem 5 kier – mamy nieujawnioną krótkość pikową. Panel wykazał, że 9/10 pytanych mówi 5 kier.

Werdykt komisji dał 2 impy drużynie Cayne i zwycięstwo w meczu jednym impem. Jak to się stało? Otóż komisja uznała, że do 5 kier wszystko było legalnie. Ale jeden z zawodników pary EW bronił się dosyć nieudolnie, twierdząc, że pas po 4 pik powinien forsować. Teraz do akcji wkroczyła para NS, twierdząc, że mają ustalenia, że jeśli pas po 4 pik forsuje, to ich pas po 5 kier nie forsuje. Natomiast jeśli pas po 4 pik nie forsuje, to oni po odzywce 4 pik są w pozycji FP. Pas po 4 pik nie został zaalertowany, więc zawodnik uznał, że są sforsowani i powiedział 5 pik. Komisja uwierzyła w ten bełkot i cofnęła wynik na 5 kier. Moim zdaniem jest to coś pomiędzy komedią, a tragedią.

Dzisiaj graliśmy jakiegoś mało istotnego boczniaka, a jutro mamy wolne. Reszta naszych walczy jeszcze w swissie. W spingoldzie świetnie zaprezentowali się Rafał z Wojtkiem, między innymi w trzeciej rundzie robiąc pasztet z Laurii i Versace. Niestety jednej rzeczy nie trafili – partnerów z drużyny. Szkoda. Mam w zanadrzu jeszcze parę fajnych rozdań. Myślę, że jutro uda mi się niektóre opisać.