Nasi na Mistrzostwa Europy!

Zakończyły się rozgrywki kadrowe sezonu 2018, mające na celu wyłonienie reprezentacji na tegoroczne drużynowe mistrzostwa Europy (Ostenda, 6-16 czerwiec).

Nasz team, grający w składzie K.Buras – G.Narkiewicz, W.Gaweł – R.Jagniewski, J.Kalita – M.Nowosadzki, był od momentu zgłoszenia faworytem rozgrywek. Przebieg wydarzeń potwierdził to – po spacerku w kadrze narodowej I (139-65 i krecz po 48 rozdaniach z SPS Construction (G.Głasek – J.Ciechomski, D.Koproń – A.Kokoryka, A.Kozikowski – W.Niciński), 180-115 z Krupowiczem (M.Krupowicz – P.Lutostański, P.Busse – S.Zawiślak), w półfinale drugiego etapu team Dąbrowski (M.Dąbrowski – J.Stępiński, M.Bartkowski – M.Dalecki, P.Miechowicz – A.Pawlak) rzucił ręcznik już na 32 rozdania przed końcem przy stanie 135-232.

W drugim półfinale, zaczynający dopiero od tego etapu team ubiegłorocznych zwycięzców kadry (P.Zawada – W.Strzemecki, S.Gołębiowski – P.Tuszyński), uzupełniony parą K.Jassem – P.Zatorski, od początku (49-111 po 32 rozdaniach) musiał gonić team Marks (R.Marks – M.Chodacki, P.Ilczuk – P.Kołuda, M.Jeleniewski – L.Ohrysko) i uległ, w sumie dość niespodziewanie, 252-313.

W ten sposób w finale naprzeciwko naszej drużyny stanęli: niedawni juniorzy – Rafał Marks i Maksymilian Chodacki, utytułowani (m.in. mistrzowie Polski par) Marek Jeleniewski i Lech Ohrysko oraz bardzo dobrze grający całą tę kadrę Piotr Ilczuk i Piotr Kołuda.

Już pierwsze rozdanie pokazało, jak prawdopodobnie będzie wyglądał ten mecz.

Wojtek Gaweł stanął przed problemem rozgrywkowym. Po licytacji (obie przed, rozd. N):

W

Gaweł

N

Ohrysko

E

Jagniewski

S

Jeleniewski

 

pas

pas

1♥

1♠

3♥1)

3♠

4♥

4♠

ktr.

pas…

 

1)blokujące, do 7 PC z 4-kartowym lub lepszym fitem kierowym

N wyszedł waletem kier. S przejął damą i odwrócił (odmiennie) ♣4:

♠ KW764

N

♠ D32

♥ 865

W             E

♥ 7

♦ A5

♦ KW1073

♣ AK8

S

♣ 10965

Perspektywy nie były złe. Co prawda kontra N sugerowała konieczność oddania dwóch lew atutowych, ale poza tym do zwrotu był tylko jeden kier. A trefl?

Wojtek z licytacji przeciwników wywnioskował, że N ma w pikach asa, w kierach ujawnił waleta, nie ma więc już raczej damy karo – z 7 PC dałby, znajdujący się w arsenale systemowym p[ary NS, „mixed raise”. Pobił więc trefla asem, przeszedł do stołu przebitką kier i zagrał waleta karo, puszczając w ręce. Walet wziął i dalej było już całkiem prosto – karo do asa, przebitka kiera i król karo, na którego z ręki „wyjechał” trefl i swoje. Oto cały rozkład:

 

♠ A1098

 

 

♥ W1042

 

 

♦ 94

 

 

♣ W73

 

♠ KW764

N

♠ D32

♥ 865

W             E

♥ 7

♦ A5

♦ KW1073

♣ AK8

S

♣ 10965

 

♠ 5

 

 

♥ AKD93

 

 

♦ D862

 

 

♣ D42

 

Na drugim stole licytacja była podobna, z jedną różnicą:

W

Marks

N

Nowosadzki

E

Chodacki

S

Kalita

 

pas

pas

1♥

1♠

2♠1)

3♠

4♥

4♠

ktr.

pas…

 

1)mixed raise – 6-9 PC z 4+kartowym fitem kierowym

Początek rozgrywki, a w zasadzie obrony, był taki sam – walet kier przejęty damą i odrót czwórką trefl. Tu jednak rozgrywający miał nieco inne informacje o ręce N i damy karo nie był w stanie jednoznacznie zlokalizować. Zdecydował się na nieco „juniorskie” zagranie – puścił trefla i w sytuacji konieczności oddania dwóch lew atutowych był już bez jednej.

To rozdanie może być przyczynkiem do zmiany podejścia czołówki do blokowania po wejściach bądź otwarciach partnera. Doświadczenie uczy, że wskazanie słabej karty z 4+ fitem często działa na przeciwników jak przysłowiowa płachta na byka i zlokalizowanie u partnera krótkości w kolorze wroga ułatwia ocenę karty stronie, która ma przewagę siły. Ponadto często informacja o sile ułatwia rozgrywkę, czego mamy tutaj najlepszy przykład. A swoją drogą, ciekawe, czy bez kontry Wojtek wygrałby tę końcówkę? Na pewno informacja o konieczności oddania dwóch lew atutowych zmieniała istotnie rachunek szans.

Pierwsza część meczu zakończyła się zwycięstwem naszych 67-23. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość znacznie mniej rutynowanemu teamowi Marksa, że stawił zacięty opór, wygrywając kilka segmentów, zbliżając się chwilami nawet na dwadzieścia kilka imp. Niemniej mecz zakończył się po 9 (z planowanych 10) segmentach przy przewadze naszych 308-231.

W ten sposób nasi gracze – Krzysztof Buras, Wojciech Gaweł, Rafał Jagniewski, Jacek Kalita, Grzegorz Narkiewicz i Michał Nowosadzki zapewnili sobie prawo do miejsca w reprezentacji Polski 2018.

Z finału chciałem pokazać jeszcze jedno rozdanie, które wydaje się być efektem funkcjonującej od wielu lat w polskim brydżu monokultury maksowej.

Ilczuk z kartą (my po oni przed):

♠ 9 ♥ AD10 ♦ AD10832 ♣ A83

po dwóch pasach otworzył 1♦ (przeciwnicy cały czas pasowali), a partner skoczył w 2♥ (5♠ 4+♥ w sile poniżej inwitu, 5-9 PC). Co dalej?

Statystycznie wygląda, że jesteśmy w strefie częściowego zapisu i zwykle 2♥ będzie najlepszym kontraktem. Tak pewnie rozumując, Piotr spasował…

Na drugim stole Buras, po identycznym początku, ze świadomością, że gra w meczu i jest po partii, zdecydował się sprawdzić, co ma partner. Przecież już karta

♠ Dxxxx ♥ Kxxx ♦ Kxx ♣ x

daje nawet szanse na szlemika. Zalicytował 2BA i po opisowym 3♥ (5-5) zalicytował końcówkę w kiery:

 

♠ A875

 

WE po

♥ W3

 

Rozd. E

♦ KW6

 

 

♣ D1062

 

♠ 9

N

♠ KD1064

♥ AD10

W             E

♥ 86542

♦ AD10832

♦ 74

♣ A83

S

♣ K

 

♠ W32

 

 

♥ K97

 

 

♦ 95

 

 

♣ W9754

 

 

Na obu stołach wzięto bez specjalnych problemów 10 lew.

Wydaje się, że pas na 2♥ jest decyzją raczej maksową, która w turnieju, zwłaszcza przy niezbyt silnej sali, jak w typowym „giepeksie”, da niezły zapis. Niemniej w meczu szansy dogrania popartyjnej końcówki nie można zaniedbać. I moim zdaniem w podświadomości wielu graczy, od kilkunastu, a może i więcej, lat ścigających się głównie w turniejach na maksy, nawyki meczowe nie zostały w ogóle wykształcone, bądź zostały zapchnięte na drugi plan.