Tym razem jeszcze się im udało...

Niestety, przyszło uznać wyższość bardziej doświadczonych i utytułowanych kolegów. Mecz nie stał na najwyższym poziomie, a nasza para, szczególnie w strefie szlemowej, trochę zawiodła. Mimo to wydaje się, że nasz występ w turnieju można uznać za udany. W pierwszej rundzie wygraliśmy z rozstawionym z nr 9 teamem pana Rosenthala z doświadczonymi Szwedami w składzie. W drugiej rundzie, która po przejęciu numeru powinna być teoretycznie łatwiejsza, mierzyliśmy się z teamem Justina Lalla, młodego amerykańskiego zawodowca. Pierwsza kwarta +40 i wydawało się, że będzie łatwy mecz. Jednak to nas zgubiło, i nim się obejrzeliśmy, przed ostatnimi 16 rozdaniami z przewagi zostało raptem 8 impów. W ostatnim segmencie zagraliśmy jednak na obu stołach bardzo dobrze i wygraliśmy cały mecz różnicą 16. W jednym z kluczowych rozdań stanąłem przed takim oto problemem wistowym:

♠10 ♥9xxx ♦K10 ♣KWxxxx

Z lewej 1♦, partner 1♥, z prawej kontra, oznaczająca 4-5 pików. Ja 3♣ jako kolor i fit, z lewej 4♣. Michal 4♥ - że trefle są dla niego ok, z prawej 4♠, z lewej 5♣, z prawej 5♦ i z lewej 6♠.

Rozważałem w zasadzie każdy wist. Kierowy najmniej, bo widać, że raczej do niczego nie prowadzi. Trefl skraca stół i w razie niepodziału atutów może odciąć rozgrywającego od kar w stole. A karowy... Właśnie na taki się zdecydowałem, szybko sprawnie i w dziesiątkę. Postawcie się przed problemem rozgrywającego:

 

♠AKWx                     ♠Dxxx

♥ADx                        ♥x

♦AW9xxx                  ♦Dxxx

♣-                            ♣Dxxx

Justin Lall zdecydował się zabić karo asem i już musiał leżeć. Przebił dwa kiery w ręce, grając na podział atutów 3-2, więc leżał aż bez czterech.

A teraz do rzeczy mniej przyjemnych. Dlaczego porażka? I to dość wysoka? Mimo, że graliśmy na drużynę ze ścisłej światowej czołówki, to w tym meczu nie błyszczała i gdybyśmy zagrali naprawdę dobrze, to byłaby walka. Jak już pisałem wcześniej, polegliśmy głównie w strefie szlemowej.

Już pierwsze rozdanie i klops. Dostaję:

♠x ♥ADWxx ♦xxx ♣ADWx

Partner 1♠, ja 2♥, partner 3♥, ja 4♥. Tu niestety, Michał przyjmuje, że na 4♥ powinienem mieć najgorszą kartę z możliwych, punkty w damach i waletach i pasuje z kartą:

♠ADxxx ♥K10xxx ♦Ax ♣x

Nie byłem dumny po obejrzeniu dziadka, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej zgadzam się z jego tokiem rozumowania.

Później przychodzi rozdanie, w którym dostaję

♠AKWxx ♥A ♦x ♣AD10xxx.

Otwieram 1♣, partner 1♦ negat. Z prawej 2♦, ja 3♠, z lewej 4♦, a partner 5♦. Wygląda, że ma dobre piki i coś użytecznego dla mnie.

Zgłaszam więc szlemika, który w najgorszym razie będzie na impasie przeciw wejściu. Niestety, z lewej pada kontra, i już wiem ze trefle nie leżą dla mnie dobrze. Faktycznie, Michał dał bardzo ostre 5♦ i musiałem ratować się impasem trefl. (Stół: ♠D10xxx ♥xxxx ♦x ♣9xx).

W drugim secie my nie gramy a nieco rozluźnieni przeciwnicy oddają nam zarobione 40 impów i mecz zaczyna się praktycznie od nowa.

Do trzeciej ćwiartki siadamy w czwórkę młodych. Z początku idzie dobrze, choć w jednym z pierwszych rozdań Dubinin po otwarciu 1BA daje Staymana i inwit po odpowiedzi 2♠ z kartą: ♠W109x ♥W10x ♦Dxxxx ♣K. Końcówka jest z góry i wygląda na -10 imp. Za chwilę gramy bardzo dobrego szlemika w młodszy kolor i wygląda, że stół jest coś w okolicach remisu.

Niestety, po chwili znowu strefa szlemowa. Po otwarciu Michała 1♠ dostaję:

♠KWx ♥ADxx ♦D10xx ♣Ax.

Mówię 2♣, Michał 3♦ - Splinter na treflach. Ja 3♠ - gramy w piki. Michał 3BA. Nie wiem dlaczego wydało mi się teraz, że Michał nie ma cue bidu trefl i powiedziałem 4♠. A wygląda, jakby się dobrze zastanowić, że 3BA oznacza nie tylko cue bid trefl, ale raczej oba cue bidy w nie licytowanych kolorach (trefl i kier). Na drugim stole, mimo interwencji naszych udaje im się zagrać szlemika.

Nasi na drugim stole też popełniają błędy i -40 znowu staje się faktem. Ostatni set to już próba odrobienia strat, jednak w czwartym rozdaniu zgłaszam szlema, na impasie i w miarę normalnych układach bocznych. Niestety, szlem nie wychodził, i w tym momencie raczej stało się jasne, że nie wygramy tego meczu.