Relacja Jacka Kality z trzeciego dnia

Wczoraj, w 1/16, mieliśmy mieć powtórkę finału Spingolda - naszym przeciwnikiem miał być team Amoils, co prawda w poważnie zmienionym składzie (Gitelman - Moss, Bessis - Lorenzini, Amoils - Grue). Byliśmy niezbyt zadowoleni z losowania, ale okazało się że do powtórki nie dojdzie, gdyż przegrali oni z hinduskim teamem Moorthy i to Hindusi byli naszymi przeciwnikami w kolejnej rundzie. Pierwszą część nasi partnerzy wygrali z 14 impów, więc w dobrych humorach siadaliśmy do drugiej szesnastki. Rzeczywistość przeszła nasze najśmielsze oczekiwania i ćwiartkę wygraliśmy 82:6. Hindusi na naszym stole grali zbyt ostro, co parę razy skończyło się dotkliwymi wpadkami z kontrą, a poza tym w świetnej formie był mój partner. Poniższe rozdanie pokazuje, że zawsze trzeba przeciwnikowi dać szansę popełnienia błędu:

Hindus grał 3BA po licytacji:

N       S

1♥     1♠

2BA   3BA

pas…

 

 

♠ Kx

 

 

♥ AKW87

 

 

♦ Kxx

 

 

♣ Axx

 

♠ xx

N

W            E

S

♠ Dxxxx

♥ 109xx

♥ Dxx

♦ Axx

♦ W109x

♣ KWxx

♣ D

 

♠ AW10x

 

 

♥ x

 

 

♦ Dxx

 

 

♣ 109xxx

 

 

Po moim wiście ♦W Hindus wziął w ręce po czym zagrał asa i krola kier. Michał do drugiego kiera wyrzucił 9!! Hindus, mimo że było to zagranie na mniejszą szansę, dał się kupić i kontynuował kiery waletem.

Na domiar złego w ostatnim rozdaniu Hindusi, o dziwo, wykazali się znajomością manewru „wskok lubelski” Michał grał 4♥, mając w kolorze atutowym  Dxxxx do W109 w stole i musiał oddać dwie lewe w bocznych kolorach. Ale jak się jest w takiej formie… Michał zagrał blotkę z ręki, Hindus postanowił puścić drugim królem, chcąc stworzyć Michałowi palcówkę, gdyby ten miał Axxxx (do zwykłego podwójnego impasu brakowało dojść). To samo postanowił zrobić jego partner z Axx, natomiast na drugiego kiera bezbłędnie wskoczył asem. Gdy Reese z zadowoloną miną wychodził z drugiego pokoju wiedzieliśmy, że szykuje się duży wynik. Reese, jak sam stwierdził, takiego seta w historii swoich występów w „Nationalsach” jeszcze nie zanotował, a gra już w nich parę lat.. W trzeciej składce Hindusi zagrali bardzo celnie i paroma ostrymi końcówkami odbili kilkanaście punktów, ale przegrywając prawie 70 impów i nie widząc możliwości odrobienia strat, pogratulowali nam zwycięstwa.

Dziś dwa bratobójcze mecze: my na Lynch (Bal i Żmudziak) i robiący furorę młodzi (Kasle) na faworytów z teamu Gromow (Grzesiek z Krzyśkiem)

 

Pozdrowienia z Dallas

Jacek